Dokładnie o
14.45 miałam zamiar opuścić dom.
- Mamo,
wychodzę!
- Chwila,
chwila, a gdzie ty się wybierasz?
- No jak to
gdzie? Mamy dzisiaj babski wieczór u Rebecci. Zapomniałaś?
- Racja. Mam
tyle na głowie, że zapomniałam. No nic. Baw się dobrze! – uściskała mnie na
pożegnanie.
Jak
najprędzej wyszłam z domu i ruszyłam do naszej kryjówki, która znajduje się w
domu mojej przyjaciółki. Jakieś 10 minut później byłam na miejscu. Dom znajduje
się na uboczu i w sumie w lesie. Z każdej strony otaczały go drzewa. Droga
dojazdowa jest wyłożona z kostki brukowej. Aby wjechać na posesję trzeba znać
kod. Po jego wpisaniu otwarła się przede mną automatycznie sterowana brama.
Przedostałam się przez nią, a przed moimi ukazał się bardzo nowoczesny budynek,
rozmiarów pałacu, który spełniał wymogi mieszkalne, zwany potocznie domem.
Zaparkowałam auto w wyznaczonym miejscu i udałam się na tyły budynku. Rebecca i
jej rodzice mają dwa oddzielne wejścia. My wchodzimy tylnymi, ponieważ mamy
bliżej aby przedostać się do pokoju mojej przyjaciółki. Tak więc zrobiłam. Weszłam
do środka. Nie udałam się jednak do jej pokoju, ale zupełnie w inną stronę aż
napotkałam ścianę z pięknym nowoczesnym obrazem, który łamał wszędzie panujące
odcienie szarości. Lekko przesunęłam go palcem w prawo, a moim oczom ukazał się
malutki czytnik linii papilarnych. Przyłożyłam tam więc kciuk. Część ściany
wysunęła się na tyle abym mogła się za nią wsunąć. Gdy tylko to zrobiłam
znalazłam się w krótkim korytarzu oświetlonym przez niewielkie światła, a na
jego końcu znowu drzwi. Tym razem trzeba było wpisać rządek cyfr, po czym
przyłożyć palec do czytnika, a następnie moja twarz została zeskanowana. Masywne
drzwi otworzyły się, a ja weszłam do środka. Lucy i Sheila również tam były.
- No witamy,
witamy. Cóż to za sprawa, która aż tak się zaniepokoiła? – spytała z ciekawości
Becca.
- Będzie
robota – powiedziałam krótko, a dziewczyny wiedziały o co mi chodzi.
- Więc jaki
masz plan?
- Jak na
razie musimy się dowiedzieć o co chodzi. Wujek Dom nie zwołuje całej paczki bez
powodu. A już na pewno nigdy nie był w to wplątany mój brat.
- Jack? –
spytała Becca. A ja spojrzałam na nią krótko i przytaknęłam. Mogłam zobaczyć na
jej twarzy zaskoczenie jak i również troskę. Wiedziałam, że mój brat od dawna
jej się podoba, ale teraz mamy większe zmartwienia.
- Mel i ja
dowiemy się jak najwięcej – powiedziała Lucy, moja kuzynka. – Przecież tatko
nie jest w stanie tego ukryć przede mną.
To prawda
Dom może i był twardym zawodnikiem, ale kiedy chodziło o córeczkę, wymiękał. Zresztą
Lucy jest najlepszym szpiegiem jakiego znam. W sumie pewnie zastanawiacie się
jak poznałyśmy Beccę i Sheilę. Będzie to niezbyt dużym zaskoczeniem jeśli
powiem, że w szkole. Ale nie była to zwyczajna szkoła. Pewnego lata moja kuzynka
znalazła prywatną szkołę, do której mogli uczęszczać tylko uczniowie, którzy
wykazywali odpowiednie predyspozycje. Zapisała nas więc tam. Dostałyśmy
wiadomość od nich, że zostanie przeprowadzona z nami rozmowa i test
kwalifikacyjny. I stało się tak, że obie się tam dostałyśmy. Nasi rodzice
myśleli, że jedziemy na surfingowy obóz, a tymczasem my znalazłyśmy się w starej,
tajnej jednostce wojskowej, gdzie szkolono nowych żołnierzy do spraw specjalnych.
Kurs ten trwał 6 tygodni. W trakcie poznałyśmy dziewczyny. Zostałyśmy
przydzielone do pewnego zadania razem i stwierdziłyśmy, że dobrze się razem dogadujemy
i praca zespołowa osiąga najlepsze rezultaty. Tak się zaprzyjaźniłyśmy.
Zostałyśmy kimś na miarę komandosów. I jeśli przyjdzie czas, że nasza jednostka
się ujawni to będziemy musiały przystąpić do służby.
***
Po obgadaniu
jeszcze paru spraw mogłyśmy wreszcie zacząć nasz babski wieczór. Zablokowałyśmy
wszystkie drzwi i udałyśmy się do bardziej kolorowego świata. Razem
przygotowałyśmy jakieś przekąski i coś do picia. Później odpaliłyśmy jakieś
płyty i zaczęłyśmy oglądać śmieszne komedie romantyczne, które za każdym razem
kończą się tak samo. Na ogół wyglądałyśmy jak normalne nastolatki, ale nasze
rodziny bardzo się różniły. Czasami zastanawiam się co by się teraz działo, gdybyśmy
nie poszły do tej „szkoły”. Może nasze życie wyglądałoby teraz inaczej?
***
Około 22
Becca przyniosła alkohol. Wtedy zaczęła się zabawa. Postanowiłyśmy zagrać w
butelkę.
- Kto kręci
pierwszy?
- Papier,
kamień, nożyce? – wszystkie kiwnęłyśmy na zgodę. Oczywiście przebiegłość Lucy
jak zawsze wygrywała. Zakręciła więc, a butelka trafiła na mnie.
- Pytanie
czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- No dobra.
To na rozgrzewkę trzy shoty bez popity – jak powiedziała tak zrobiłam. Nie
zrobiło to na mnie wrażenia. Ale jak tak dalej pójdzie to skończę z głową w
kiblu.
- Moja kolej
– powiedziałam. Zakręciłam i wypadło na Rebeccę.
- Pytanie –
rzuciła. A ja już wiedziałam o co ją spytam.
- Co łączy
cię z moim bratem? – spytałam bez ogródek. Ona spojrzała na mnie jakby się bała.
Rumieńce na jej twarzy wyskoczyły jak grzyby po deszczu, a ona tylko patrzyła
na mnie i nie wiedziała, co powiedzieć.
- Jaaa… yyy
no ten… Jasne, że nic – wydukała po chwili. – No to znaczy podoba mi się i to
bardzo, ale on nie zwraca na mnie w ogóle uwagi.
- Co za
gamoń – powiedziałam. – Chyba będę musiała z nim poważnie porozmawiać – a ona
zerwała się z podłogi jak poparzona.
- Nie,
proszę nie. Nie chcę, aby w taki sposób się dowiedział – a ja przytaknęłam
głową i zaczęłyśmy się bawić dalej. Jednak ja myślami byłam daleko.
***
BEZ ODBIORU!
SECRET
Proszę o więcej !!
OdpowiedzUsuń