sobota, 24 listopada 2018

CHAPTER II


Dokładnie o 14.45 miałam zamiar opuścić dom.

- Mamo, wychodzę!

- Chwila, chwila, a gdzie ty się wybierasz?

- No jak to gdzie? Mamy dzisiaj babski wieczór u Rebecci. Zapomniałaś?

- Racja. Mam tyle na głowie, że zapomniałam. No nic. Baw się dobrze! – uściskała mnie na pożegnanie.

Jak najprędzej wyszłam z domu i ruszyłam do naszej kryjówki, która znajduje się w domu mojej przyjaciółki. Jakieś 10 minut później byłam na miejscu. Dom znajduje się na uboczu i w sumie w lesie. Z każdej strony otaczały go drzewa. Droga dojazdowa jest wyłożona z kostki brukowej. Aby wjechać na posesję trzeba znać kod. Po jego wpisaniu otwarła się przede mną automatycznie sterowana brama. Przedostałam się przez nią, a przed moimi ukazał się bardzo nowoczesny budynek, rozmiarów pałacu, który spełniał wymogi mieszkalne, zwany potocznie domem. Zaparkowałam auto w wyznaczonym miejscu i udałam się na tyły budynku. Rebecca i jej rodzice mają dwa oddzielne wejścia. My wchodzimy tylnymi, ponieważ mamy bliżej aby przedostać się do pokoju mojej przyjaciółki. Tak więc zrobiłam. Weszłam do środka. Nie udałam się jednak do jej pokoju, ale zupełnie w inną stronę aż napotkałam ścianę z pięknym nowoczesnym obrazem, który łamał wszędzie panujące odcienie szarości. Lekko przesunęłam go palcem w prawo, a moim oczom ukazał się malutki czytnik linii papilarnych. Przyłożyłam tam więc kciuk. Część ściany wysunęła się na tyle abym mogła się za nią wsunąć. Gdy tylko to zrobiłam znalazłam się w krótkim korytarzu oświetlonym przez niewielkie światła, a na jego końcu znowu drzwi. Tym razem trzeba było wpisać rządek cyfr, po czym przyłożyć palec do czytnika, a następnie moja twarz została zeskanowana. Masywne drzwi otworzyły się, a ja weszłam do środka. Lucy i Sheila również tam były.

- No witamy, witamy. Cóż to za sprawa, która aż tak się zaniepokoiła? – spytała z ciekawości Becca.

- Będzie robota – powiedziałam krótko, a dziewczyny wiedziały o co mi chodzi.

- Więc jaki masz plan?

- Jak na razie musimy się dowiedzieć o co chodzi. Wujek Dom nie zwołuje całej paczki bez powodu. A już na pewno nigdy nie był w to wplątany mój brat.

- Jack? – spytała Becca. A ja spojrzałam na nią krótko i przytaknęłam. Mogłam zobaczyć na jej twarzy zaskoczenie jak i również troskę. Wiedziałam, że mój brat od dawna jej się podoba, ale teraz mamy większe zmartwienia.

- Mel i ja dowiemy się jak najwięcej – powiedziała Lucy, moja kuzynka. – Przecież tatko nie jest w stanie tego ukryć przede mną. 

To prawda Dom może i był twardym zawodnikiem, ale kiedy chodziło o córeczkę, wymiękał. Zresztą Lucy jest najlepszym szpiegiem jakiego znam. W sumie pewnie zastanawiacie się jak poznałyśmy Beccę i Sheilę. Będzie to niezbyt dużym zaskoczeniem jeśli powiem, że w szkole. Ale nie była to zwyczajna szkoła. Pewnego lata moja kuzynka znalazła prywatną szkołę, do której mogli uczęszczać tylko uczniowie, którzy wykazywali odpowiednie predyspozycje. Zapisała nas więc tam. Dostałyśmy wiadomość od nich, że zostanie przeprowadzona z nami rozmowa i test kwalifikacyjny. I stało się tak, że obie się tam dostałyśmy. Nasi rodzice myśleli, że jedziemy na surfingowy obóz, a tymczasem my znalazłyśmy się w starej, tajnej jednostce wojskowej, gdzie szkolono nowych żołnierzy do spraw specjalnych. Kurs ten trwał 6 tygodni. W trakcie poznałyśmy dziewczyny. Zostałyśmy przydzielone do pewnego zadania razem i stwierdziłyśmy, że dobrze się razem dogadujemy i praca zespołowa osiąga najlepsze rezultaty. Tak się zaprzyjaźniłyśmy. Zostałyśmy kimś na miarę komandosów. I jeśli przyjdzie czas, że nasza jednostka się ujawni to będziemy musiały przystąpić do służby.

***

Po obgadaniu jeszcze paru spraw mogłyśmy wreszcie zacząć nasz babski wieczór. Zablokowałyśmy wszystkie drzwi i udałyśmy się do bardziej kolorowego świata. Razem przygotowałyśmy jakieś przekąski i coś do picia. Później odpaliłyśmy jakieś płyty i zaczęłyśmy oglądać śmieszne komedie romantyczne, które za każdym razem kończą się tak samo. Na ogół wyglądałyśmy jak normalne nastolatki, ale nasze rodziny bardzo się różniły. Czasami zastanawiam się co by się teraz działo, gdybyśmy nie poszły do tej „szkoły”. Może nasze życie wyglądałoby teraz inaczej?

***

Około 22 Becca przyniosła alkohol. Wtedy zaczęła się zabawa. Postanowiłyśmy zagrać w butelkę.

- Kto kręci pierwszy?

- Papier, kamień, nożyce? – wszystkie kiwnęłyśmy na zgodę. Oczywiście przebiegłość Lucy jak zawsze wygrywała. Zakręciła więc, a butelka trafiła na mnie.

- Pytanie czy wyzwanie?

- Wyzwanie.

- No dobra. To na rozgrzewkę trzy shoty bez popity – jak powiedziała tak zrobiłam. Nie zrobiło to na mnie wrażenia. Ale jak tak dalej pójdzie to skończę z głową w kiblu.

- Moja kolej – powiedziałam. Zakręciłam i wypadło na Rebeccę.

- Pytanie – rzuciła. A ja już wiedziałam o co ją spytam.

- Co łączy cię z moim bratem? – spytałam bez ogródek. Ona spojrzała na mnie jakby się bała. Rumieńce na jej twarzy wyskoczyły jak grzyby po deszczu, a ona tylko patrzyła na mnie i nie wiedziała, co powiedzieć.

- Jaaa… yyy no ten… Jasne, że nic – wydukała po chwili. – No to znaczy podoba mi się i to bardzo, ale on nie zwraca na mnie w ogóle uwagi.

- Co za gamoń – powiedziałam. – Chyba będę musiała z nim poważnie porozmawiać – a ona zerwała się z podłogi jak poparzona.

- Nie, proszę nie. Nie chcę, aby w taki sposób się dowiedział – a ja przytaknęłam głową i zaczęłyśmy się bawić dalej. Jednak ja myślami byłam daleko.

***
BEZ ODBIORU!
SECRET


sobota, 15 września 2018

CHAPTER I

- Sheila, daj spokój. Jeśli mój ojciec dowie się o nas zabije mnie, a później ciebie.
- Czyli nie dasz rady wpaść na imprezę?
- Tak, jak bardzo bym chciała, tak nie mogę i proszę nie naciskaj już.
- No dobra, ale widzimy się w poniedziałek w szkole.
- Jak zawsze mistrzu.
- I to uwielbiam. Buźka słonko.
- Taa buźka - powiedziałam kiedy już straciłam ją z oczu.

***
Włożyłam klucz do zamka i przekręciłam go. Pchnęłam drzwi, a moim oczom ukazał się mój kochany braciszek, Jack.
- Jackie, co ty tu robisz?
- Nie mów tak do mnie. Też się cieszę, że cię widzę siostrzyczko - uściskałam go mocno.
- Nie wiedziałam, że przyjedziesz.
- Właściwie nikt nie wiedział. Dostałem list od wujka Doma.
Kiedy to powiedział myślałam, ze zejdę. Nie chcę znowu przez to przechodzić. Nie zgadzam się!
- Mel, wiem, że jest ci ciężko, ale damy radę. Jak zawsze. 
- Nie, nie chcę.
Jack podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze, obiecuję.
Ale ja dobrze wiedziałam, że tak nie będzie.
 ***
Następnego dnia, jak mogłam się spodziewać cała ekipa zaczęła się zjeżdżać. Kiedy już s ogarnęłam, zeszłam na dół. W kuchni krzątała się jeszcze moja mama, co nie było do niej podobne. Już od dawna powinna być w biurze.
- Cześć mamo - ucałowałam ją w policzek. - Co tam słychać? - ona dokładnie przyjrzała mi się.
- Córcia wiem, że się martwisz. Ale wiem też, że to rozumiesz.
- Tylko wiesz. Nie każda rodzina ratuje ludzi od niebezpieczeństw tego świata.
- Tak wiem, że to trudne dla nastolatki trzymać język za zębami przed swoimi przyjaciółkami... - a mnie wtedy mina zrzedła. - Ładnie to tak jeździć na imprezy autem ojca? Dodam, że ukochanym autem ojca?
- Oj, mamo! Przecież wiesz, że nic się nie stało.
- No dobrze, dobrze. Zjesz naleśnika z nutellą?
- Jeszcze się pytasz - wyszczerzyłam się.
 Po zjedzonym śniadaniu postanowiłam trochę poszpiegować. W końcu muszę trzymać rękę na pulsie. Wchodząc do salonu zauważyłam, że drzwi do biblioteki są otwarte, więc dosłownie na paluszkach podeszłam do drzwi, żeby nikt mnie nie zauważył.
- Słuchaj Brian, też nie chcę narażać rodziny, ale Hobbs jest jej częścią, a my zawsze pomagamy rodzinie. Dzisiaj wieczorem przywiezie akta tego psychopaty. Lepiej, żeby się pospieszy....ł - w tym momencie wpadłam do pokoju "niezauważona". Chyba muszę popracować nad kamuflażem. 
-Cześć, wujku. Dawno cię u nas nie było - uśmiechnęłam się do niego. Zauważyłam, że Dom siedzi do mnie tyłem, a za biurkiem spoczywa mój ojciec, spoglądając na mnie spod byka.
- Ależ ty wyrosłaś pączusiu. Kto by pomyślał. A jak tam w szkole?
- Są wakacje - zauważyłam. - Ale najwyższy czas oglądać się za jakimś uniwersytetem. W przyszłym roku matura.
- Mel, zostaw nas samych, proszę - powiedział tata raczej zniecierpliwionym głosem.
- Pa wujku - i wyszłam.
Będę musiała pogadać z dziewczynami.Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wystukałam na grupie: "Alarm pierwszego stopnia! Zwołuję wszystkie jednostki! 15 w kwaterze głównej"
Nie mamy innego wyjścia. Moi rodzice nic nie wiedzą o tym, że długo przygotowywałam się do tego, aby w końcu do nich dołączyć. Dołączyć do rodziny.


*** 
BEZ ODBIORU!
SECRET