- Czyli nie dasz rady wpaść na imprezę?
- Tak, jak bardzo bym chciała, tak nie mogę i proszę nie naciskaj już.
- No dobra, ale widzimy się w poniedziałek w szkole.
- Jak zawsze mistrzu.
- I to uwielbiam. Buźka słonko.
- Taa buźka - powiedziałam kiedy już straciłam ją z oczu.
***
Włożyłam klucz do zamka i przekręciłam go. Pchnęłam drzwi, a moim oczom ukazał się mój kochany braciszek, Jack.
- Jackie, co ty tu robisz?
- Nie mów tak do mnie. Też się cieszę, że cię widzę siostrzyczko - uściskałam go mocno.
- Nie wiedziałam, że przyjedziesz.
- Właściwie nikt nie wiedział. Dostałem list od wujka Doma.
Kiedy to powiedział myślałam, ze zejdę. Nie chcę znowu przez to przechodzić. Nie zgadzam się!
- Mel, wiem, że jest ci ciężko, ale damy radę. Jak zawsze.
- Nie, nie chcę.
Jack podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Wszystko będzie dobrze, obiecuję.
Ale ja dobrze wiedziałam, że tak nie będzie.
- Cześć mamo - ucałowałam ją w policzek. - Co tam słychać? - ona dokładnie przyjrzała mi się.
- Córcia wiem, że się martwisz. Ale wiem też, że to rozumiesz.
- Tylko wiesz. Nie każda rodzina ratuje ludzi od niebezpieczeństw tego świata.
- Tak wiem, że to trudne dla nastolatki trzymać język za zębami przed swoimi przyjaciółkami... - a mnie wtedy mina zrzedła. - Ładnie to tak jeździć na imprezy autem ojca? Dodam, że ukochanym autem ojca?
- Oj, mamo! Przecież wiesz, że nic się nie stało.
- No dobrze, dobrze. Zjesz naleśnika z nutellą?
- Jeszcze się pytasz - wyszczerzyłam się.
Po zjedzonym śniadaniu postanowiłam trochę poszpiegować. W końcu muszę trzymać rękę na pulsie. Wchodząc do salonu zauważyłam, że drzwi do biblioteki są otwarte, więc dosłownie na paluszkach podeszłam do drzwi, żeby nikt mnie nie zauważył.
- Słuchaj Brian, też nie chcę narażać rodziny, ale Hobbs jest jej częścią, a my zawsze pomagamy rodzinie. Dzisiaj wieczorem przywiezie akta tego psychopaty. Lepiej, żeby się pospieszy....ł - w tym momencie wpadłam do pokoju "niezauważona". Chyba muszę popracować nad kamuflażem.
-Cześć, wujku. Dawno cię u nas nie było - uśmiechnęłam się do niego. Zauważyłam, że Dom siedzi do mnie tyłem, a za biurkiem spoczywa mój ojciec, spoglądając na mnie spod byka.
- Ależ ty wyrosłaś pączusiu. Kto by pomyślał. A jak tam w szkole?
- Są wakacje - zauważyłam. - Ale najwyższy czas oglądać się za jakimś uniwersytetem. W przyszłym roku matura.
- Mel, zostaw nas samych, proszę - powiedział tata raczej zniecierpliwionym głosem.
- Pa wujku - i wyszłam.
Będę musiała pogadać z dziewczynami.Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wystukałam na grupie: "Alarm pierwszego stopnia! Zwołuję wszystkie jednostki! 15 w kwaterze głównej"
Nie mamy innego wyjścia. Moi rodzice nic nie wiedzą o tym, że długo przygotowywałam się do tego, aby w końcu do nich dołączyć. Dołączyć do rodziny.
Ale ja dobrze wiedziałam, że tak nie będzie.
***
Następnego dnia, jak mogłam się spodziewać cała ekipa zaczęła się zjeżdżać. Kiedy już się ogarnęłam, zeszłam na dół. W kuchni krzątała się jeszcze moja mama, co nie było do niej podobne. Już od dawna powinna być w biurze.- Cześć mamo - ucałowałam ją w policzek. - Co tam słychać? - ona dokładnie przyjrzała mi się.
- Córcia wiem, że się martwisz. Ale wiem też, że to rozumiesz.
- Tylko wiesz. Nie każda rodzina ratuje ludzi od niebezpieczeństw tego świata.
- Tak wiem, że to trudne dla nastolatki trzymać język za zębami przed swoimi przyjaciółkami... - a mnie wtedy mina zrzedła. - Ładnie to tak jeździć na imprezy autem ojca? Dodam, że ukochanym autem ojca?
- Oj, mamo! Przecież wiesz, że nic się nie stało.
- No dobrze, dobrze. Zjesz naleśnika z nutellą?
- Jeszcze się pytasz - wyszczerzyłam się.
Po zjedzonym śniadaniu postanowiłam trochę poszpiegować. W końcu muszę trzymać rękę na pulsie. Wchodząc do salonu zauważyłam, że drzwi do biblioteki są otwarte, więc dosłownie na paluszkach podeszłam do drzwi, żeby nikt mnie nie zauważył.
- Słuchaj Brian, też nie chcę narażać rodziny, ale Hobbs jest jej częścią, a my zawsze pomagamy rodzinie. Dzisiaj wieczorem przywiezie akta tego psychopaty. Lepiej, żeby się pospieszy....ł - w tym momencie wpadłam do pokoju "niezauważona". Chyba muszę popracować nad kamuflażem.
-Cześć, wujku. Dawno cię u nas nie było - uśmiechnęłam się do niego. Zauważyłam, że Dom siedzi do mnie tyłem, a za biurkiem spoczywa mój ojciec, spoglądając na mnie spod byka.
- Ależ ty wyrosłaś pączusiu. Kto by pomyślał. A jak tam w szkole?
- Są wakacje - zauważyłam. - Ale najwyższy czas oglądać się za jakimś uniwersytetem. W przyszłym roku matura.
- Mel, zostaw nas samych, proszę - powiedział tata raczej zniecierpliwionym głosem.
- Pa wujku - i wyszłam.
Będę musiała pogadać z dziewczynami.Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wystukałam na grupie: "Alarm pierwszego stopnia! Zwołuję wszystkie jednostki! 15 w kwaterze głównej"
Nie mamy innego wyjścia. Moi rodzice nic nie wiedzą o tym, że długo przygotowywałam się do tego, aby w końcu do nich dołączyć. Dołączyć do rodziny.
***
BEZ ODBIORU!
SECRET